Opublikowano:

Urodzeni biegacze, Matthew i chia – będzie bomba!

Biegowo-filmowy świat zatrząsł się właśnie w posadach. Oskary pospadały z półek, a sznurówki same się posupełkowały. Słyszeliśmy nawet, że wstrząs dotarł do Meksyku, powodując masowe gubienie cierni przez tamtejsze kaktusy :) A wszystko to za sprawą informacji, iż genialny aktor Matthew McConaughey ma zagrać w filmowej adaptacji kultowej książki „Urodzeni biegacze”, napisanej przez Christophera McDougalla i wydanej w Polsce przez wydawnictwo Galaktyka.

Za scenariusz odpowiedzialny ma być Matthew Michael Carnahan, który ma na swoim koncie takie cóś jak „World War Z” z Bradem Pittem.

Jak myślicie, Tarahumara zamiast zombie, a McConaughey zamiast Pitta dadzą radę? Bo nam się wydaje, że to będzie prawdziwa bomba! :)

Opublikowano:

Tim Taylor – jak rozpętałem Chia Charge

Nasiona chia włączyłem do jadłospisu jakieś 4 czy 5 lat temu, gdy zacząłem częściej startować w maratonach i poważniej podchodzić do treningu. By przygotować się do maratonu, potrzebowałem ? jako właściwie początkujący biegacz ? od dwóch do trzech godzin biegu w niedziele, na które brałem ze sobą 3 litry wody. Według powszechnej opinii i artykułów w przeróżnych czasopismach, człowiek potrzebuje od 1 do 2 litrów płynów na każdą godzinę biegu. Łyknąłem tę marketingową gadkę jak prawdziwy amator.

Z lektury książki ?Born to Run? dowiedziałem się o nasionach chia. Tę superżywność wykorzystuje plemię Indian w Meksyku, które znane jest ze swego zamiłowania do biegania, zwłaszcza po górach i na długie dystanse. Warto zaznaczyć, że nie dotarła jeszcze do nich marketingowa machina nowoczesnego świata.

Uznałem, że warto przyjrzeć się tym nasionom lepiej i kupiłem próbkę w Internecie, zdaje się, że za pośrednictwem Ebaya albo Amazonu.

Do rzeczy ? zacząłem przygotowywać własne napoje, eksperymentując z najróżniejszymi cukrami (nijak to się ma do zdrowego żywienia, ale wspomaga przyswajanie kalorii), by wreszcie zdecydować się na przepis bezcukrowy, za to z naturalnym słodzikiem, stewią.

Okazało się, że wystarczy mi teraz 1,5 l wody na trzygodzinny bieg treningowy, a w dodatku poprawiłem swoje czasy. Skąd wzięła się ta zmiana?

Czy biegałem z mniejszym obciążeniem? Tak.
Czy moja forma rosła? Tak.
Czy nasiona spowalniały przepływ wody/płynów przez organizm i poprawiały moją wydolność? Tak myślę, ale udowodnić tego nie potrafię.

W każdym razie, po kilku seriach eksperymentów miałem już opracowany Chia Drink. Czułem, że udało mi się stworzyć coś niezwykłego i pomyślałem o własnej firmie. Kto nie ryzykuje, ten nie ma, right?:)

Zacząłem więc przygotowywać kolejne produkty, najpierw w swojej kuchni, potem – już po założeniu Chia Charge – z pomocą doświadczonych kucharzy i dietetyków – opracowałem receptury batonów. Chia Charge ruszyło pełną parą, czego efektem była sprzedaż w zeszłym, 2014, roku ponad 100 tysięcy batonów z logo mojej firmy.

A to dopiero początek przygody…

Pozdrawiam wszystkich biegaczy i miłośników zdrowego odżywiania w Polsce!

Tim Taylor
założyciel The Chia Charge Co. Ltd

10882156_997335523613629_3972032759514792510_n